Księga gości

Kategorie:


Archiwum:
2008
Październik
Wrzesień
Sierpień



Linki:
Dziękuję, kaput xDD.

Ja, Joanna i Frankie wybiegliśmy na korytarz zobaczyć co się stało, Joe podjechał na wózku. Zrobił slalom gigant i palił gume na wózku.
Po schodach pielęgniarki wnosiły nieprzytomną Selenę.
- AWKWARD!!! - ząspiewał Joe
- Śpiewasz jak słowik ale w jajeczku - powiedział mu Frankie.
Frankie powiedział"idę po ważyfa, kópię marhefke i buraczki"
To był triumf Aśki xD



Łooooł! Minął chyba rok. Taak rok! To juz trzecia klasa gimnazjum, a na dodatek już wiosna. Zbliża się ten najgorszu test w moim życiu!.
Przez ten rok sporo się działo. Joanna i Joe stali się parą z małymi problemami. Przynajmniej raz w miesiącu przechodzą jakiś kryzys.
Ann i Nick, prowadzili piękne i różowe życie, patrząc sobie w oczy i trzymając się za ręce. Mi i Kevinowi udało się już ze sobą roztać i do siebie powrócić ;p.
Taaaak, i jeszcze mi udało się pocałować każdego Jonasa, taaak......... namiętnie xDD.
Chłopaki do końca wyzdrowieli, chociaż nie mogą się nadal mocno przemęczać i wyruszać w dłuższe trasy.
Już nawet było przedstawienie Kevina moim rodzicom. Oficjalnie w niedziele po kościele w drzwiach mojego domu stanął elegancki Jonas, który oczarował moją mamę różą, którą jej dał.
Mój tata zauważył w nim wielką inteligencję, a mama, jak to później podkreśliła - romantyczność.

Kevin przyszedł do mnie w sobotni wieczór. Nie mieliśmy planów na ten dzień. Zbiegłam na dół by otworzyć drzwi.
W domu byłam tylko ja. Wyglądał cudnie! Jeden z jego loczków opadał delikatnie na jego czoło.
Cmoknęłam go w policzek i wpuściłam. Nasze spotkania nie polagają juz na romantycznym patrzeniu sobie w oczy itp. bla bla bla.
Teraz nasze spotkania były totalnie na luzie. Graliśmy w monopoly, twistera chińczyka i takie tam inne.
Często urządzaliśmy bitwę na poduszki. Oglądaliśmy telewizję i rzucaliśmy się popcornem. Mimo to nie brakowało nam czułości w postaci delikatnych buziaków ;p.

- Co dziś robią Joe i Nick?- zapytałam
- A nie wiem tak w sumie - odpowiedział Kevin
- Ahaa.
Wyszaleliśmy się podczas bitwy na poduszki i usiedliśmy przed telewizorem, Kevin delikatnie objął mnie ramieniem.
Zaczełam skakać po kanałach. Zatrzymałam na jakimś dziecinnym programie i powiedziałam :
- Nie chce mi się już, jestem zmęczona - położyłam głowę na ramieniu Kevina
W telewizji właśnie leciała jakaś reklama. 'Ja kaszlę tak: ekhe ekhe! a mój tata kaszle tak : ekhy ekhy!' Zaczęliśmy się śmiać.
- Wiesz co? Pójdźmy na spacer - zproponował Kevin
- Świetny pomysł.
Wstaliśmy i zaczęliśmy ubierać się w kurtki. ZAdzwonił mój telefon. Na dzwonek miałam ustawione 'I gotta find you'.
- No pięknie, na dzwonek masz ustawiony głos mojego brata?! - powiedział Kevin
- Piękna piosenka, piękny głos, piękny brat... no co? - zapytałam ze śmiechem.
Odebrałam telefon. Dzwoniła mama, powiedziała zebym kupiła budyń, bo jest na wyprzedaży [xDDD].
- Musimy iść do sklepu - powiedziałam
- Ok - odpowiedział z uśmiechem Kev.
Wyszliśmy z domu, i kierowaliśmy się w stornę sklepu. Szliśmy piękną aleją, która była pięknie zielona.
Chwyciłam Kevina za ramię i oparłam o nie głowę. Naglę usłyszeliśmy cienki pisk.
Objerzejliśmy się za siebie i zobaczyliśmy Nicka, który wyrywa się z rąk jakiejś fanki. Podbiegliśmy tam, praktycznie zginając się ze śmiechu.
- Zostaw go - krzyknął śmiejąc się Kevin.
- OŁ EM DŻEJ! TO KEVIN! - wrzasnęła fanka, i chciała już się na niego rzucić.
- EJ, SPADAJ! - wrzasnęłam - może łatwiej będzie poprosić ich o autograf co? - zapytałam
Zrobiła to i pobiegła w swoją stronę w podskokach. Ja i Kevin zaczęliśmy się śmiać.
- Ej, Nikuś myślałam, że to krzyczy jakaś dziewczyna - powiedziałam a przy tym lekko się do niego przytuliłam
- Ha ha, bardzo śmieszne. Ona próbowała na mnie wskoczyć! - tłumaczył się Nick
- Biedactwo - dodał ze śmiechem Kevv.
- W każdym razie, goniłem was.
- Po co? - zapytałam
- Zauważyłem was...
- Aha, ok - powiedział Kevin
- Idziemy do sklepu, idziesz z nami? - zapytałam
Kevin srogo na mnie spojrzał
- Jasne! - powiedział Nick
Weszlismy do tego sklepu. Poszłam po ten budyń, a chłopaki robili coś na warzywnym z selerem.
We trójkę kierowaliśmy się w kierunku mojego domu, no tak a pod nim stał nie kto inny niż Joe.
- O jeny! Joseph co tu robisz? - zapytałam
- Znów się pokłóciłem z Joanną, ty ją znasz, pomóż mi...
Zaczęło się potrójne wzdychanie [xdd].
- OK, no wejdź - otworzyłam drzwi do domu.
To się nazywa kultura, najpierw chłopaki, a na końcu dziewczyna xDD.
- No to gadaj! - powiedziałam, a reszta rozsiadła się na kanapie.
- Czuję się jak szmata - powiedział Joe [słynny tekst z hm xD]
- A co się stało? - zapytałam, czułam się jak prywatny psychiatra Jonasów xd.
- Chyba przastałem ją już kręcić...
- BUHAHAHA!!! - wyśmiałam go - teraz powiedz jak możesz kogoś przestać kręcić? - nadal się śmiałam.
- No nie wiem, przestaję być śmieszny?...
- A może za mało się przykładasz?
- A co?! Mam złamać obietnicę?! - pokazał na swój pierścien czystości.
Nick i Kevin spiorunowali go wzrokiem.
- Nawet nie próbuj! - powiedziałam
- To co ja mam zrobić?!
- Może kup jej róże i zabierz do kina - w tej chwili Kevciu i Nicky zaczęli się ze mnie śmiać. - No co?!
- Może rzeczywiście ostatnio zapomniałem o tym bzdetach.
- To wcale nie są bzdety, wiem Joan wygląda na taką co leci na twoją "głupotę", ale ona chce dośwaidczyć też tego romantycznego Joe.
- "Głupotę"?! Wiesz dzięki - Joseph srzelił focha xDD.
- Ejj weź! - potargałam jego wlosy - i tak jestes przystojny - zaczełam się smiać.
W tej chwili zadzwonił telefon Kevina.
- Halo? - zapytał.
- ...
- CO?!
- ...
- Tak, oczywiście.
Kevin odłożył telefon i spojrzał w podłogę.
- Coś jest nie tak? - zapytałam Keva i położyłam ręce na jego ramionach
- Babcia jest w szpitalu...
- CO?! - wrzasnęli razem Joe i Nick.
- Musimy isć. Sorka Dorothy, no ale sama rozumiesz.
- Taaak! Jasne!
Chłopaki wyszli. Nie wiem co to było, ale podejrzewam, że w oku Joego zabłysnęła łza przy drzwiach.
Pare dni po tym, dla babcia usłyszała 'Eternity' tylko dla niej w szpitalu.





- Kochaaaaaanie!!!! Znalałem twoj stary pamiętnik. Naprawdę się tak wygłupiałem? - zawołał do mnie MÓJ NARZECZONY.
- Co? Jak go znalazłeś?
- A u ciebie w szafce.
Podeszłam do JOE i trzepnęłam go w głowę.
- A czego szukałes? - zaczęłam się śmiac.
- Eeee, niczego - też zaczął się śmiać
- Dobra, idziemy do twoich braci, zaprosili nas.
- Ok
Pocałowałam go w głowę i odeszłam.

2008-10-09 16:23:22
Ilość komentarzy: 6 Dodaj komentarz

Selena ściero xD.

Nie wiem czemu, ale czwartków nienawidziłam bardziej niż poniedziałków. Od samego rana bolała mnie głowa.
Ubrałam się, a schodząc na dół zauważyłam, że mam skarpetki nie do pary.
- Wstałaś dziś lewą nogą? - zapytała mama
- Jestem leworęczna i lewonożna, zawsze wstaję lewą nogą.
- Ahh, no tak - powiedziała mama, i chyba zdecydowała, że lepiej ze mną dziś nie zadzierać.
Włóczyłam się do szkoły jak nigdy. Miałam rozwiązane buty i niezapiętą kurtkę. Moje włosy były porozwiewane w różne strony.
I gdyby było jeszcze tego mało z głośników na mojej MP3 zaczęło lecieć 'Sorry'. Dopadła mnie totalna dolina, normalnie aż Żuławy.
weszłam do szkoły, a wokół mnie chodzili szczęśliwi ludzie, chociaż dziewczyny-plastiki z moejgo punktu widzenia nie są szczęśliwe. Ale mniejsza o to.
Pod klasą niewidziałam nikogo. Pierwsze o czym pomyślałam to, że cała moja klasa sie zerwała.
- Kit... - szepnełam
Podeszłam do Kate, Moniki i Agaty, które razem chodziły do innej klasy. Po dzwonku zorientowałam się, że nie ma Joanny i Ann, a to one były pierwszymi dziewczynami, które zwykle zauważałam rano.
'Idą dziś do szpitala, jasne' pomyślałam.
Na lekcjach dziś pojawiło się jednak trochę osób. Wszystkie kujony, Mitchel i Miley.
- Jak było wczoraj?
- Eee tam. Szkoda mi ich.
- Mi totalnie tez.
Przerwała nam nauczycielka wrzeszcząc:
- TO, ŻE NIE MA PRAWIE CAŁEJ KLASY, TO NIE ZNACZY, ŻE MOŻECIE GADAĆ!
Ta lekcja trwała chyba 17 lat. Śledziłam wskazówki zegara. Na przerwie siedziałam z dziewczynami i z Mitchelem.
Głównie rozmowa składała się z opowiadania M i M, co u chłopaków. Po chwili zdecydowałam się na wyjęcie MP3 i słuchania muzyki.
'A little bit longer', od tego zaczęłam słuchać. Nagle zawibrował telefon w mojej tylnej kieszeni spodni. Wyjęłam go i odczytałam SMSa, którego dostałam.
Był od Ann.
'To ty nie idziesz dziś z nami?'
Odpisałam : 'Nie, własnie siedzie w szkole.'
Ann: 'ahaa.'
I znów zaczęłam wsłuchiwać się w piosenke, tym razem 'These four walls' - Miley.
Byłam tak zasłuchana, że nie usłyszałam dzwonka. Byłam wpatrzona w moje buty. Mitchel wstał i do mnie powiedział coś czego nie słyszałam, ze względu na słuchawki na uszach.
Pycnął mnie i zdjęłam słuchawki.
- Dzwonek juuuuz!
- Aha, no dobra.
Miley musiała pójść do studia. Z normalnych ludzi zostałam tylko ja i Mitchel. Dlatego na każdej lekcji siedziałam z nim.
Na biologii bawiłam się moim ołówkiem, gdy nadle zaczął się turlać. Chciałam go złapać i zatrzymać na krawędzi ławki. Wyciągnęłam rękę, a w tym samym czasie próbował także to samo zrobić Mitchel.
Jego dłoń leżała na mojej. Spojrzałam na niego, i spojrzałam w jego oczy. Trwało to jakąś chwilę, gdy oboję się obudziliśmy z tego 'snu'.
- Przepraszam - szepnął
- Nic nie szkodzi - powiedziałam, i kątem oka spojrzałam na niego.
Resztę lekcji siedzieliśmy speszeni. Znów zawibrował mój telefon, wyjęłam go i odcztałam wiadomość.
Od Joanny : 'Kocham cię!'
Najpierw się zaśmiałam i zrobiłam mine w stylu : o co chodzi?
Napisałam jej : 'czemu własnie teraz mi to piszesz? też cię kocham. sory, ale siedze na bioli, pogadamy później.'
Po niecałej minucie dostałam kolejnego SMSa od Joan : 'eee, sory xd. Kevin kazał mi wysłać tego SMSa xddd. to jak by co to to są słowa Kevina ;p.'
Uśmiechnęłam się i napisałam 'też cię kocham :*:*.'
Pod szkołą czekały na mnie Joan i Ann.
Podbiegły do mnie i wrtzeszczały jedna przez drugą :
- ON NAM TO POWIEDZIAŁ! POWIEDZIAŁ NAM!
- Kto i co? - zapytałam
- KEVIN POWIEDZIAŁ NAM SZCZERZE, ZE CIE KOCHA!!!!
- Łaaał. - nie zachwyciło mnie to.
- Czemu się nie cieszysz?
- Bo sam mi to powiedział
- No tak! - powiedziała Joan - ale jak chłopak mówi przyjaciółkom swojej dziewczyny, że ją kocha! to jest.... O BOŻE KOCHANYY!!
- Tak wiem, że jest kochany - uśmiechnęłam się do nich
- Dobra, chodźmy na pizze - powiedziała Ann
Podczas tego spaceru dziewczyny powiedziały o wszystkim co się działo. Siedząc przy stoliku w pizzeri zadzwonił telefon Ann.
- O Boże! To Nick!
Odebrała i krzyknęła : HALO?!
Patrzyłyśmy na nią, a ona gadała przestraszona. Nagle wstała i powiedziała:
- IDZIEMY! NICK SIE BUDZI! ZARAZ MOZE SIĘ KOMPLETNIE OBUDZIĆ!
- To wspaniale - powiedziała Joanna
Wybiegłyśmy szybko z pizzerii, a ja zapytałam Ann:
- Jak Nick się dopiero budzi, to kto do ciebie dzwonił?
- Frankie... - krzyczała biegnąc
- ON?! Jak to ?
- Powiedział, że mama mu kazała po mnie zadzwonic. W kazdym razie jedzimy teraz do Nowego Jorku!
Ann wyciągnęła telefon na przystanku autobusowym i zadzwoniła do rodziców, powiedzieć, że pilnie musi jechać do szpitala.
- Jedziecie ze mną, prawda? - zapytała nas Ann
- No jasne! - powiedziałyśmy równocześnie
Też zadzwoniłyśmy do rodziców, ze musimy teraz pojechać do szpitala. Nasi rodzice bardzo delikatnie podchodzili do tej sprawy, i pozwalali nam jeżdzić do nich.
Ann całą drogę myślała co z Nickiem. W Nowym Jorku wsiadłyśmy do taksówki i pojechałyśmy do szpitala.
Szybko wbiegłyśmy do niego i przeciskałyśmy się najpierw przez tłum fanek, później przez masę reporterów i przez ochroniarzy. To chyba był najbardziej strzeżony szpital na chwilę obecną w NY, a może nawet na całym świecie.
Wskoczyłyśmy do windy i po chwili byłyśmy juz na piętrze 'dla VIPów'. Ann prawie zabiła się o swoje rozwiązane buty. Gdy dobiegłyśmy do sali Nicka była tam cała rodzina, oprócz taty, który chyba nadal leżał w śpiączce.
Ale za to Kevin i Joe byli na wózkach tuż przy łóżku Nicka. Zaraz po tym pięknym obrazku dojrzałyśmy skazę na nim. Była nią oczywiście Selena, która nie wiem co tam robiła.
Znając ją wcisneła się na chama. Joe spojrzał na Ann wzrokiem, który oznaczał 'nie wiem skąd ona się tu wzięła' i 'bardzo mi przykro'.
Ja i Joanna weszłyśmy do środka i stanęłyśmy tuż za Joe. Ann wciąż stała w drzwiach, jakby miała wstręt do tego miejsca. Chwyciłam rękę Kevina i mocno ją ścisnęłam, ale mimo to na niego nie patrzyłam, obserwowałam z uwagą Nicka.
Joan położyła głowę na ramieniu Joego i tez patrzyła na Nicka.
- Selena! - powiedziała Ann - możemy porozmawiać?
Wszyscy momentalnie spojrzeli na Ann, a później na Selenę. Wyszły z sali.
- Będzie osssstro! - powiedział pół żartem ,pół serio Joe
- Przestań! - powiedziała mama Denise.
*U Ann i Seleny*
- Po co tu przyszłaś?! - powiedziała, a wręcz wrzasnęła Ann na Selene
- Jak to?! Nie widzisz? Nick się budzi!
- Taak, wiem! Ale po co ty tutaj!
- Mogę zadać ci to samo pytanie!
- Weź sie lecz idiotko! On ci powiedział, zostaw nas w spokoju!
- Nie mam zamiaru, a szczerze mówiąc, zaraz mu się znudzisz. Jesteś tylko małym epizodem w jego życiu.
- Taaak?! Odezwała się gwiazdka jednego sezonu, której nie lubi połowa świata, a druga połowa nie zna.
- Zostaw go - powiedziała sycząc Seleną, łapiąc Ann za ramię i mocno ściskając.
- Nie mam zamiaru! A teraz mnie puść!!!!! - krzyknęła Ann i przywaliła Selenie w twarz.
W sali Nicka, Joe się wygłupiał na wózku inwalidzkim, kręcił się w kółko. Mama była zażenowana, a Frankiego to bawiło.
Nagle weszła Ann trzymając się za ramię. Ręka Nicka zaczęła się poruszać, delikatnie zginał palce.
Ann podbiegła do Nicka i złapała go za tą rękę. Z drugiej strony stała nad nim mama. Po chwili usłyszeliśmy wrzask na korytarzu...


2008-10-03 16:47:57
Ilość komentarzy: 2 Dodaj komentarz

Nasza chmurka.

- Pora już iść Ann - powiedziałam
Wciąż wpatrywała się w rękę Nicka, która trzymała w swojej. Dotknęłam jej ramion moimi rękami.
- No wstawaj.
- Dobrze, zaraz.
- OK, no to ja pójdę po Joannę.
Wyszłam z sali i ruszyłam w kierunku sali Joego. Ciagle patrzyli sobie w oczy.
- Sory, że przeszkadzam...
- Cześć - powiedział Joe i uśmiechnął się uśmiechem, który właśnie u niego kochałam.
- Hej, jak tam?
- ble... - to była najmądrzejsza rzecz jaką dziś usłyszałam.
Podeszłam do niego i złapałam go za włosy, powiedziałam :
- Trzymaj sie przystajniaku, my juz chyba lecimy, prawda?
- No raczej.
- Szkoda - powiedział Joe
- Wrócę jutro! - powiedziała Joanna.
Odwróciłyśmy się w drzwiach jeszcze raz do niego. To nie był ten sam Joe, wyglądał na emo, które nie ma chęci do życia. Cóż mu się dziwić? Kołnierz na szyi, praktycznie złamany kręgosłup.
Totalnie przypomniał mi się ten sam Joe, który śpiewa dla Demi-Sremi Mitchie-Sritche 'I gotta find you' i te 'fix pózyl' [to do Aśki xddd].
Szłyśmy do sali Nicka po Ann i zajrzałyśmy niechcący do sali pana Jonasa. Joan go uwielbia [xddd]. Spojrzałyśmy i zobaczyłśmy seniora rodziny leżącego w śpiączce, którego przytula najmłodszy syn.
Mimo to, że Frankie chyba nic nie rozumiał, przeżywał to, że nie może być jak kiedyś, podśpiewywanie Nicka, gra na gitarze Kevina, i Joe, którego było zawsze wszędzie pełno i mama która wciąż pyta gdzie tata.
Weszłyśmy po Ann.
- Mała, chodź juz - powiedziała Joanna
- Tak, tak, juz oczywiście - powiedziała szybko ocierając łzy.
Wstała, spojrzała jeszcze raz na Nicka i poszła z nami.
- Twój tata pojechał? - zapytałam
- Nie wiem.
Wyszłysmy znów tylnym wyjściem. Przed głónym wejściem zbierało się coraz więcej ludzi. Podeszłyśmy do jakiejś fanki i zapytałyśmy o co chodzi.
- Co się tu dzieje?
- Przychodzą po kolei przyjaciele chłopaków.
I rzeczywiście. Na schodach stał już zespół Rooney. Demi i Selena kręciły się gdzieś nieopodal, przyszła też Alyson Stoner i Taylor Swift.
- Puk, puk - zaszła nas od tyłu Miley
- Hej, co ty tu robisz?
- Przyszłam do chłopaków ;p
- My właśnie od nich wychodzimy - powiedziała Joanna
- I jak?
- Nick nadal jest w śpiączce, Kevin się dziś obudził, a Joe tez juz nie śpi - powiedziałam
- Aha no dobra juz lece. Będę wchodzić z Mitchelem i Alyson.
- To Mitchel też tu jest? - zapytałam zdziwiona
- Taak, zaprzyjaźnił się z Nickiem podczas DC Games.
- No tak, rzeczywiście.
Podbiegł do nas Mitchel.
- Chodź już Mils. O hej
- No siema - powiedziałyśmy
- Byłyście u nich, prawda?
- Tak, ale wy już lećcie.
- No tak - Mitchel jednym ramieniem objął Joannę.
Popatrzyłyśmy tylko na to gdy wchodzili do szpitala, i zaraz znalazł nas tata Joan. W drodze do miasta mówiłysmy o tym co z chłopakami.
- Joan, a co tam u Joe? - zapytała Ann
- No właśnie? - dodałam
- Niby dobrze, ale nadal jest zmęczony wszystkim tym co robi. A jak Kevin?
- O dobrze. - powiedziałam - i usłyszałam wkońcu.... - tego juz nie powiedziałam ze względu na obecność senioraa ;p.
- NO CO TY?! - wrzasnęły oby dwie. Wiedziały o co mi chodzi, znamy się tak długo, że rozumiemy się bez słów.
- No.... - dodałam z nieśmiałym uśmiechem
- To suuuper!
Resztę drogi przesiedziałysmy cicho. Cicho gdyby nie 'Disturbia' Rihhany, kótra leciała praktycznie co 10 minut.
Pod domem Joanny się pożegnałyśmy.
- Pogadamy jeszcze dziś, prawda? - zapytała Joan.
- Taak.
Gdy weszłam do domu mama zasypała mnie pytaniami. A to co z nimi, co kupiłam Nickowi i czy wyjdą z tego.
Tą rozmową zainteresował się też tata, którego praktycnzie nigdy wcześniej nie obchodzili Jonasi, dopiero wtedy gdy zaczełam się z nimi kumplować. Dla niego to poprostu byłi chłopaki z plakatów na mojej ścianie z paroma skocznymi kawałkami, i ci, przez kótrych zapomniam co to prawdziwy świat.
- A teraz sorka, jestem śpiąca.
Na schodach złapały mnie moje siostry - Iwona i Ann. Zestaw tych samych pytań, na które odpowiedziałam przed chwilą rodzicom. Wkońcu po godzinie doszłam do mojego pokoju.
Rzuciłam się na moje kwieciste łóżko. Jednym ruchem nogi włączyłam komputer i muzykę.
Nie wiem czemu, ale tak naprawde miałam juz dość muzyki chłopaków. Wszędzie w moim świecie było ich pełno. Żyłam tylko obsesją na ich temat.
Dorwałam płytę Miley i zasłuchana w 'Bottom of the ocean' dołączyłam do rozmowy, którą prowadziły moje przyjaciółki.
D: Co robicie?
A: Jaaa? Tylko z wami gadam.
J: G. I. Joe. - normalna odpowiedź Joanny, oznaczająca, że słucha muzyki. Konkretnie? Kung fu grip :).
D: Bez urazy nie chce mi sie gadać. Idę sobię obejrze jakiś film. Jakiegoś Hajskula czy inne Jump in. Albo nie Grease.
J: HSM polecam xDD
D: dzięki, taak nie moge się juz doczekać płaczącego Zacharego. baaaj :*. kocham was. kocham JB. kocham KEVINA!
A: no papa :*.

Taak, właczyłam HSM 2 xd. Szczerze mówiąc ten film, też juz mi się znudził.
Gdy wkońcu skończyła się ta udręka związana z oglądaniem tego filmu zadzwonił dzwonek przy drzwiach frontowych.
Leżałam na łóżku i śpiewałam najbardziej zamuloną piosenkę z HSM.
- Puk puk puuuuk - weszła z uśmiechem na twarzy Kate do mojego pakoju.
- Czeeeeść - bardzo się ucieszyłam, że do mnie przyszła.
Przytuliłam ją i opowiedziałam jej o tym co działo się w szpitalu.
- A tak szczerze mowiąc...... znudzili mi się...
- Nie lubisz juz swojego chłopaka?
- Chodzi o to, że juz nie kręcą mnie jako zespół.
- Ja ci dam nie kręcą! Już mi natychmiast muzykę włącz.
Włączyłam, Robbiego Williamsa [xd. Agata, dziś przez ciebie mam totalną na niego fazę xdd].
- Nie no, ale nie to! Już mi tu dawaj jakieś live to party.
Doszło do tego, ze sama włączyła to piosenke i zaczęła się gibać na środku mojego pokoju.
- Ale z ciebie zamuleniec - stwierdziła po parku minutach.
- Dziwisz się? Obejrzałam HSM2 - uśmiechnęłam się do niej, a ona spojrzała na plakat Zaca w moim pokoju. - no co? to ze HSM juz mnie tak nie kręci jak kiedyś [ o bony, to były czasy xddd] nie znaczy, że nie lubie Zaca.
- Wypindrzony lalek. xdd
- Spadaj! ty... ty... ty... plastiku!
- Ja?! Plastik?!
- Tak ty!
Po paru minutach przeszła nam głupia głupawka. Kate spojrzała na moją ściane i zobaczyła pokrake mazniętego ołówkiem, kótry nie ma tyłka i BURZE włosów, ah taak. i oczywiście zarost xdd.
- A to co?
- To? Ahhh Joanna kiedyś u mnie nocowała i narysowała Joego. xd. Teraz traktuje to jako plakat xd.
- ahaaa ;p.
Chwila zastanowienia, i Kate wpadła na pomysł.
- Idziemy!
- Gdzie? Co ty pieprzysz?
- Spadamy stąd!
- Dokąd!?
- Idziemy po Monike i Agate. PLAC ZABAW!
- heh, no dobra ;p
Ubrałyśmy sie w kurtki i wyszłyśmy. Całą droge do domów Agaty i Moniki otaczały nas drzewa, z których dosłownie sypały się liście. Zrobiłyśmy bukiety z liści i dałyśmy je dziewczynom. Gdy zebrałysmy się już wszystkie Monika wyrzuciła swój bukiet w powietrze, a wiart delikatnie nimi powiewał.
Zaczeła się dzika zabawa w..... turlanie się po łące pełnej liści.
Usiadłyśmy na konikach i bujałyśmyyyyy się. Po jakichiś 20 minutach bujania się na tych biednych konikach położyłyśmy się na ziemii i patrzyłyśmy z smutne szare niebo, po którch posuwały się leniwie chmury.
- NASZA CHMURA! - powiedziała Agata
Spojrzałysmy na najbardziej dziwną chmure przypominającą gitarę. Gdy byłyśmy małymi 7-latkami, też leżąc w tym sammy parku patrzyłyśmy w niebo i ujrzałyśmy chmurę gitaro-podobną.
Na początku kojarzyła nam się z Green Dayem, taak wtedy to miełyśmy zupełną fazę na ten zespół. Z wiekiem zaczeły dorastać nasze zainteresowania. W wieku 11 lat chmura-gitara kojarzyła nam się z Hanną Montaną, później jako 13-latki była to Miley, którą poznałyśmy w gimnazjum. Jakiś rok temu ta gitarą należała w całości do braci Jonas.
- Rzeczywiście - powiedziałam
- Dawno juz jej nie widziałam - powiedziała Kate
- Ej, ale wy wiecie, że to nie jest wciąż ta sama chmura?
Zaczęłyśmy się totalnie śmiać.

Ten dzień totalnie był cudowny. Najpierw dowiedziałam się, że wszystko w porządku z chłopakami i te spotkanie z dzewczynami.


2008-09-26 21:06:46
Ilość komentarzy: 3 Dodaj komentarz

Mały, słodki chłopiec - Frankie

Gdy rano się obudziłam, czułam się, jakbym to ja miała ten wypadek. Wszystko mnie bolało. Ubłagałam mamę i nie poszłam do szkoły. Chciałam jak najprędzej znależć się w szpitalu.
Zadzwoniłam do Joanny.
- Hej...
- No cześć.
- O której idziemy do chłopaków? - zapytałam
- Za godzinę ci pasuje?
- Jasne.
- To ja zdzwonie do Ann i jej powiem, że za gdzine u mnie. Tata nas zawiezie.
- ok. no to pa.
Weszłam do łazienki i spojrzałam w lustro. Stałam tam ubrana w ciepłą niebieską piżame w misie, i wyglądałam jak strach na wróble. Miałam podkrążone oczy od płaczu i potargane włosy.
- Jeny, wes sie w garść dziewczyno! - powiedziałam do mojego odbicia.
Miałam tylko godzinę, ale wszystko robiłam powoli. Ubierałam się z pół godziy, a zejście po schodach na dół zajęło mi chyba dziesięć minut.
Gdy weszłam do kuchni mama mnie przytuliła i powiedziała :
- Nie martw sie wszystko będzie z nimi w porządku.
- Tak wiem mamo. Musi byc. Za 15 minut jestem umówina z dziewczynami, jedziemy do szpitala.
- To już, jedz śniadanie. Aaaa i masz, Nich chyba wczoraj miał urodzny, kupcie mu coś fajnego.
- Mamo, on lezy w śpiączce! - prawie krzyknęłam, a łzy same napłynęły mi do oczu.
- Tak wiem! Ale gdy się obudzi będzie mu miło, że nawet gdy leżał w śpiaczce nie zapomniałyście o jego urodzinach.
- Ok - wzięłam kasę od mamy.
Założyłam kurtkę i wyszłam z domu. Z mojego domu do doamu Joan szło się niecałe 10 minut. Drzewa były praktycznie gołe, choć nadal spadały z nich liście.
Szłam aleją zasłuchana w 'Love Bug'. Byłam tak zamyślona, że niezauważyłam, że skręciłam w drogę nad rzekę. Koleją rzeczą, której niezauważyłam było to, że nad nią siedziałam.
'Oooh this is an SOS' zadzwoniła moja komórka.
- Halo?
- Ej, leo, gdzie jesteś? - zapytała Ann
- Ah tak, juz idę. Bede za 5 minut.
Wstałam i szybszym krokiem ruszyłam w stronę dom Joanny.
- O ja cie, nareszcie! - wrzasnęła Joanna - gdzie ty ześ jeszcze była?
- Nad rzeką...
- Nad rzeką?!!!! Dobra mniejsza o to.
- Aaaa, mama powiedziła, że musimy kupić klawy prezent neszmu Nicholasowi!
- Ja już mam - powiedziała Ann
- No tak ale my nie - powiedziała Joanna
- I dlatego, zajedziemy do sklepu, prawda? - spojrzałam na tatę Joan, zauważyłam, że ona tez na niego patrzy wzrokiem 'rozkazującym'.
- Taaaak, oczywiście - powiedział jej tata.
Wsiadłśmy do samochodu. Zatrzymaliśmy się dopiero przy jakimś sklepie.
- Co mu kupimy? - zapytałam Joannę.
- Nie wiem....
Rozejrzałyśmy się po sklepie.
- Wiem! Płytę Fall Out Boya! - wrzasnełam
Wziełyśmy ją szybko, i podbiegłyśmy do kasy, żeby zapłacić.
- Może pani zapakowac? - powiedziała Joanna
- Naturalnie.
Zapakowała w pudełeczko w kolorze czerwonym. W 5 minut sprawa była załtwiona.
Bardzo się denerwowałam gdy dojeżdzaliśmy juz do Nowego Jorku. Zaczęłyśmy pomiędzy sobą gadać.
- Ciekawe co z tatą chłopaków... -powiedziała Ann
- Ciekawe jak Frankie sie trzyma... - powiedziała Joanna
Pod szpitalem stała nadal masa fanek. Niektóre trzymały transsparenty z napisami 'SO HOLD ON!!!', 'WE LOVE YOU!' lub 'poprostu wrzeszczące 'CHŁOPAKI!!!! KOCHAMY WAS! ZAWSZE! JESTEŚCIE ZNÓW GOTOWI NA ROCK'N'ROLLA?!'
Dziewczyny podeszły do policjanta, który nas wpuścił. Weszłyśmy tylnym wejściem do szpitala, bo fanki wpadłyby w szał, jkby zobaczyły, że jakieś dziewczyny wchodzą tam.
W środku roiło się od ochronarzy i dziennikarzy rozmawiających z lekarzami. Gdzieś niedaleko jakiś pacjent próbował przejść przez tłum dziennikarzy.
Tata Joanny został pod szpitalem. Weszłyśmy do windy i pojechałyśmy na 4 piętro. Korytarz był najbardziej zadbanym korytarzem w tym szpitalu.
Na ścianach wisiały autografy gwiazd, które tu leżały. Rozejrzałam się i znalazłam autograf Johnny'ego Deppa i Lindsay Lohan [xDD].
Sala numer 6 to była ta sala, w której leżał Nick. Nawet nie myślałam, że mógł tak wyglądać, kołnierz na szyi i kroplówka.
Strasznie zrobiło mi się go szkoda. Ann gdy tylko weszła, podbiegła do jego łóżka i usiadła na nim. Chwyciła jego rękę w swoją i mocno ją przytuliła do swojego policzka.
Trwała przerażająca cisza, którą przerwał Frankie, który przyszedł pod drzwi sali Nicka. Ja i Joanna rzuciłyśmy się na niego i go przytuliłyśmy. Jesteśmy dla niego całkiem obce, zna nas tylko przez tą rozmowę telefoniczną.
- Przestańcie. - powiedziała Ann - przestraszył się was.
- Ah sory. - powiedziała Joan - Cześć! Jestem Joanna, jestem dziewczyną Joego.
- A ja..... - zatrzymałam się. - ich przyjaciółką.
Frankie bez słowa podszedł do łożka Nicka i pocałował go delikatnie w policzek. To wyglądało bardzo słodko. Mały chłopczyk w pażamce w misie, który ledwo dosięga twarzy swojego brata, ze łzami w oczach go całuje.
Znów trwała cisza.
- Frankie - zapytałam - zaprowadziś mnie do sali, w której leży Kevin?
- Taaa...
Chwyciłam jego małą, ciepłą rękę i wyszliśmy. Joanna wyszła z nami tlkyo poszła w stronę sali Joego.
- Kevin się dziś rano obudził - powiedział Frankie nadal przerażony. Chyba jeszcze do niego nie doszło, co się tak naprawde stało.
- Naprawde? To super!
- Tak, ale mama mówi, że nadal jest zmęczony i nie można mu przeszkadzać.
Weszliśmy do sali o kolorze żółtym. Łóżko stało pod oknem. Kevin swrócił oczy w stronę drzwi, w których stałam ja i Frankie.
Mały podbiegł do brata i go uścisnął.
- Mam dla ciebie niespodzianke!
- Taak, widzę - powiedział bardzo słabym głosem Kevciu i lekko się uśmiechnął do mnie.
Podeszłam powoli do jego łóżka i usiadłam w jego rogu.
- Jak się czujesz? - zapytałam przestraszona
- Nie mam porównania, dziś się obudziłem.
- Taak wiem.
Próbowałam się do niego uśmiechnąć, ale to było bardzo trudne. Do jego sali weszła kobieta w różowym szlafroku i burzą kręconych, kruczoczarnych włosów na głowie.
- Kevin! - podeszła powoli do jego łóżka. - Jak się czujesz kochanie?
Wstałam z rogu łóżka. Chciałam ich zostawić, ale gdy juz wychodziłam Kevin krzyknął :
- Zostań jeszcze...
Podeszłam do niego i powiedziałam:
- Dobrze zostanę, ale nie wysilaj się aż tak.
Wtedy zauważyła mnie jego mama.
- Dzień dobry - powiedziałam
- Witaj. - spojrzała na mnie - chodź Frankie, pójdziemy do taty.
Znów usiadłam na rogu jego łóżka i spojrzałam w jego piwne oczy. Stęskniłam się bardzo za tym jego wzrokiem.
Zapadła cisza, którą przerwało najpiękniejsze słowo na świecie, kótre padło z ust Kevina.
- Kocham cię...
Znów zatopiłam się w głębię jego oczu, uśmiechnęłam się i powiedziałam mu to samo. Siedziałam u niego tak długo, aż usnął. Ten widok był cudowny, śpiący Kevin z przestarszoną miną na twoarzy. Wstałam i musnęłam jego usta moimi.
Gdy byłam już przy drzwiach spojrzałam jeszcze raz na niego i się uśmiechnęłam.
Szukałam sali, w kótrej byli Joe i Joanna. Gdy wkońcu znalazłam zajrzałam do środka i zobaczyłam ich trzymających się za ręce i spoglądających sobie w oczy.
Uśmiechnęłam się i poszłam do sali, w której leży Nick.
Ann cały czas trzymała jego rękę w swojej. Łzy delikatnie spływały z jej oczu. Podeszłam do niej od tyłu i położyłam jej ręca na ramionach.
Po chwili przypomniałam sobie, że mam dla Nicka prezent. Wyjęłam zapakowaną płytę jego ulubionego zespołu i położyłam ją na półeczce przy łóżku.


2008-09-21 17:05:29
Ilość komentarzy: 2 Dodaj komentarz

Bonus urodzinowy xD.

Mama Ann zabrała nas do tego szpitala.
- OJP! - wrzasnęła Agata - dziś urodziny Nickaa!!!
- No to piękne urodziny ma...- powiedziała Kate
W radiu zaczęło lecieć 'A little bit longer'. Ann bardziej sie załamała i wtuliła się w Monikę.
Za niecałe 15 minut byłyśmy pod szpitalem. Próbowałyśmy sie przebić przez mur fanek, które stały przed szpitalem.
Zdesperowana Joanna zaczeła skakać i sie wydzierać na cały głos:
- JOE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Stałyśmy tak jak głupie przez dwie godziny. T nie było miłe, gdy stałaś tak przed miejscem, w którym są twoi ukochani.
- Jedziemy na miejsce wypadku. - poweidziała widocznie przejęta mama Ann
Wskoczyłyśmy do samochodu i szybko odjechałyśmy spod szpitala. Długo oglądałam się w ten budynek.
Na miejscu tez była masa fanek, które piszczały i płakały. Tym razem przebiłysmy się przez ten tłum.
- Halo! Proszę pana! - wrzasnęłam do policjanta - Mógłby pan podejść?
- Przepraszam dziewczynko, jestem zajęty.
- Ale ja musze wiedzieć co z chłopakami!!!!
- Każda dziewczyna tutaj chce wiedzieć co z nimi!
- ALE PROSZĘ PANA! JA JESTEM DZIEWCZYNĄ NICKA! - wrzasnęła Ann
- Jesteś już trzecią, która to tutaj mówi.
- Nie wierzy pan?! - Ann wyjęła komórkę i pokazała SMSa od Nicka, w którym było napisane 'kocham cię :*'. - jak pan chce moze pan weryfikować numer, mnie to nie obchodzi! chce wiedzieć co z nim jest! bo do szpitala bym sie nie dostała!
- Dobrze wyślę z tobą policjanta, wpuszczą cie z nim do szpitala.
- HALO?! A MY! - krzyknęła Joan
- A co wy?! W szóstkę jesteście ich dziewczynami?
- Mam tez panu pokazać SMSa?! - powiedziała Joan
Wyciągnęła telefon, a policjant jęknął. Pokazała mu SMSa 'nie moge sie doczekać, aż znów cię pocałuję. Joe :*.'
- Jak pan chce, niech tez pan weryfikowywuje!
- Werifikuje - poprawiła ją Ann.
- Właśnie to!
- Ok, ok ty tez jedziesz. - powiedział znudzony.
Ja niestety nie miałam co prosić, bo nigdy nie dostałam takowego SMSa od Kevina.
Dziewczyny pojechały z jakimś policjantem do szpitala, a nas zawiozła do mnie do domu mama Ann.
Pod moim domem podziękowałysmy mamie Jankowsky. Po wiejściu do domu moja mama powiedziała:
- Wiesz juz co się stało? Prawda...?
- Tak mamo. Byłyśmy juz nawet pod szpitalem i miejscem wypadku.
- Ahh........ I jak dziweczyny.
- Nijak proszę pani - powiedziała Monika
- A ggdzie Ann i Joanna? - zpaytała mama
- Są u chłopaków w szpitalu. - powiedzała Kate
- Jak to? A wy?
- Mamo, zdajesz sobie sprawę, że stoi tam tłum fanek. A one są dziewczynami chłopaków. - [wery intelidżent xd]
Usiadłyśmy naprzeciwko telewizora, i włączyłyśmy go. Na każdym kanale o nich mowili. Na CNN bo tam zawsze są wiadomości, na MTV, bo to kanał muzyczny i na Disney Channel nawet.
Zachwile do mnie zadzwoniła Joanna.
- NO I CO TAM? - wrzasnełam
- Źle..... - powiedziała łkając
- ALE CO?! JAK?!
- Joe chyba ma złamany kręgosłup.... - głośniej zaczęła płakać
- A reszta?!
- Nick ma tez coś z kręgosłupem, i lezy totalnie w śpiączce, a Kevin....
- KEVIN CO?! - wrzasnęłam przejęta
- Ma złamaną noge i..... tez leży w śpiączce.
- No dobra. Co z resztą? Mama, tata i Frankie?
- Tata jest operowany, mama leży, nic jej nie jest. siedziała na przodzie busu, a jak wiesz tlyko koniec jest totalnie rozje*any.
- Co z Frankim?
- Frankie ma sparaliżowaną ręke.
- Ehhh, no dobra jak spotkamy się jeszcze dziś czy coś?
- Nie ja juz nie dam rady, podejrzewam, że Ann tez juz nie da.
- Ok no to pa.
Opowiedziałam o wszystkim dziewczynom. Do słuchaczy dołączyła też mama.
- OJP! - powiedziała bez skrótu Monika. moja mama na nią spojrzała - Oops. Przepraszam
- Nic nie szkodzi - odpowiedziała mama
Po 15 minutowej rozmowie Agata powiedziała:
- To my sie zwijamy, co nie?
- Taak, juz pora - dokończyła Kate
Gdy weszłam na górę, właczyłam komputer i muzykę. Musiałam to zrobić, włączyć koniecznie 'Kung fu grip', cóż w końcu dziś urodziny Nicka.
Położyłam się na łóżku i patrzyłam na plakat z nieogolonym Joe. Myślałam o tym co dziś sie wydarzyło. Totalnie nie mogłam uwierzyć. Chłopaki, których KOCHAŁAM! mieli wypadek.
Po chwili zadzwoniła do mnie Ann.
- Halo? No i jak? - zapytałam
- Jutro chyba będziesz mogła odwiedzić chłopaków z nami.
- ŁOŁ to super!!!!!! Bede dotykała fredziosza - [bonus urodzinowy dla Aśki ;*]

Poszłam spać smutna, aczykolwiek wesoła z tego, że zobaczę ich jutro.



Sie wam zapomniało, że ja to kurczaki dla was pisze. KOMENTARZE bejbe xd.
Bo sie pogniewam jak jakies niedorozwiniete emo i pisać nie bede xD.

2008-09-16 16:16:37
Ilość komentarzy: 4 Dodaj komentarz


Copyright 2006 maxblog.pl
Grafika:GuGim
x
 Załóż swój blog! Lista przyjaciół